Rodzice stali i czekali na odpowiedź. Postanowiłam powiedzieć im całą prawdę. Co oni z tym zrobią to już problem Leo. Bałam się ich reakcji, bo przecież ich oszukałam. Oni tak łatwo uwierzyli w coś, co nie mogło być prawdą. Gdyby choć trochę umieli przemówić Leonie do rozumu, to nie byłoby tej sytuacji. Nie chciałam wytykać im ich błędów wychowawczych, ale popełnili ich bardzo dużo.
-Powiecie wreszcie co się stało?- zapytała mama.
-Oszukałam was, że w szkole u Leo jest wszystko w porządku. Jest źle, a nawet bardzo źle. Ma złe oceny i po raz kolejny mogą wyrzucić ją ze szkoły. - wszyscy mieli prawo być na mnie obrażeni. Siostra za to, że ją wydałam, a rodzice za oszukanie ich. - Przepraszam, że kłamałam, ale Leo mnie szantażowała. Bałam się, że coś głupiego przyjdzie jej do głowy. Myślałam, że sama jej jakoś to wytłumaczę, ale jej nie da się pomóc.- w sumie nic ich nie zdziwiło. Może tylko to, że ich okłamałam. Oni powinni wreszcie zająć się Leonie, a nie pozwalać jej na wszystko.
-I co jesteś z siebie zadowolona? - zapytała Leo. Jak zwykle patrzyła na mnie tak, jakby chciała zabić mnie wzorkiem.
-Tak, jestem z siebie zadowolona.Od teraz możesz zapomnieć, że masz siostrę!
-Dziewczyny, nie kłóćcie się.- poprosiła mama.
-Idę do Marthy, mam dość mieszkania z Leo.
Wychodząc z domu usłyszałam fragment poważnej rozmowy rodziców z Leo. Może wreszcie coś się zmieni. Byłam zdenerwowana na Leonie i dlatego postanowiłam pójść do Marthy. Tylko rozmowa z przyjaciółką mogła mi teraz pomóc. Od czasu skończenia praktyk w kadrze nawet do niej nie zadzwoniłam.
Zapukałam do drzwi jej mieszkania. Po chwili drzwi otworzyły się i zobaczyłam przed sobą zaspaną Marthę. Przez te nerwy zapomniałam, że jest już bardzo późno. Martha wpuściła mnie do środka.
- Mam nadzieję, że to naprawdę coś ważnego. - powiedziała ziewając. Poszłyśmy do jej pokoju. Miała to szczęście, że wyprowadziła się z domu.- To co się stało?- zapytała.
-Moja kochana siostrzyczka mnie zdenerwowała. Z nią nie da się żyć.
-Mówisz o tej słodkiej, małej dziewczynce?
-Słodką i małą dziewczyną to ona od dawna nie jest. Przez nią mam same problemy. Mam tylko nadzieję, że pewnego dnia ona się zmieni.
-Ona na serio musi mieć talent do denerwowania ludzi. Była w stanie wyprowadzić ciebie z równowagi, a przecież ciebie jest trudno zdenerwować.
-Leo potrafi każdego. Najgorsze jest to, że rodzice nic jej nie mówią. Ona jest dla nich święta. Może czasami trochę na nią nakrzyczą, ale potem i tak robi co chce.
-Przestań się przejmować jakąś małolatą. Lepiej znajdź sobie jakiegoś chłopaka.Miłość sprawi, że wredna siostra stanie się wspaniała.
-Nie wiem czy ja potrafiłabym być z kimś.
-Każdy to potrafi.
- Nic na siłę. Nie ma sensu szukać kogoś tylko po to by zabić samotność.
Nie pamiętam kiedy zasnęłam. Byłam bardzo zmęczona tym wszystkim. Dlatego długo nie nagadałam się z Marthą. Następnego dnia po południu postanowiłam wrócić do domu. Rodziców jak zwykle nie było w domu. Tylko Leo siedziała w salonie i czytała jakąś książkę. Myślałam, że mam jakieś przewidzenia. Nie odezwałam się do niej, poszłam po prostu do siebie. Skoro czytała książkę, to nie chciałam jej przeszkadzać. Ona pewnie i tak byłaby dla mnie niemiła. Sama też byłam na nią zła. Wolałam by mi to przeszło, niż na nowo się denerwować. Pewnie rodzice zrobili coś w kierunku jej wychowania. Ucieszyło mnie to, bo może ona wreszcie się zmieni. Martha miała rację, że gdybym była z kimś to Leo by mnie tak bardzo nie obchodziła. Tak nie mając o kim myśleć, to myślałam o swojej siostrze. Powinnam zacząć chodzić na imprezy. Może wtedy poznałabym kogoś ciekawego. Zamiast tego siedziałam w domu i dusiłam się w samotności. Stwierdziłam, że koniecznie trzeba to zmienić.
Zajęłam się czytaniem książki, którą zaczęłam już bardzo dawno. Delektowałam się tym spokojem i idealną ciszą w tym domu. To było rzadkie zjawisko w tym domu. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Miałam już iść, ale Leo poszła otworzyć. Miałam nadzieję, że to nie są jej sympatyczne koleżanki. Uchyliłam drzwi od swojego pokoju, by usłyszeć kto przyszedł. Udało mi się usłyszeć jak Leo mówi : " Niestety jest". Zawsze w ten sposób mówiła o mnie. Wyszłam z pokoju, bo nie chciałam by swoim zachowanie odstraszyła mojego gościa. Zobaczyłam, że to Richard. Byłam ciekawa skąd wiedział gdzie mieszkam. W sumie to nie było wielkie miasto. Tu prawie każdy się znał.
-O dobrze, że przyszłaś. Bo właśnie ktoś do ciebie przyszedł i nie mam pojęcia kto.- powiedziała Leo.
-Co ty skoków nie oglądasz? - zapytałam siostrę i uśmiechnęłam się do Freitaga. Miło było mieć takiego gościa.
-Nie mam co robić, tylko oglądać debili na nartach.- odpowiedziała i poszła sobie.
-Przepraszam, ona już taka jest. - wstyd mi było za Leonie. Wszystkich zawsze musiała obrażać.
-Dobrze, że się znalazła.
-Niestety. - powiedziałam głośniej tak by Leo usłyszała.- Wejdź do środka, nie będziemy tak tu stali.
-Ja tylko na chwilę. Mam do ciebie taką nietypową prośbę.
-Jaka jest ta nietypowa prośba?- nie wiem dlaczego, ale miałam jakieś złe przeczucia. Co mogło być tą nietypową prośbą? Może pomoc w morderstwie.
-Tylko ty możesz mi w tym pomóc. Jesteś mądra i ładna. Po prostu idealna do tego celu.
-No, ale o co chodzi?
-Mogłabyś udawać moją dziewczynę?- zaskoczył mnie tym pytaniem. Tego się nie spodziewałam. Po co miałam udawać jego dziewczynę ?
- Żartujesz sobie ze mnie ? Może to jakaś ukryta kamera?
-Nie, ja na poważnie pytałem.
-No dobrze, mogę udawać. Tylko dlaczego tak? Nie mógłbyś jej sobie po prostu znaleźć? Nie musiałbyś przynajmniej udawać.
-Nie sądzę, że w jeden dzień byłbym w stanie.
-Nie rozumiem. Dlaczego w jeden dzień? Wytłumacz mi to.
-Jutro dowiesz się wszystkiego.
-Jak jutro?
-Bo idziesz ze mną na imprezę. Jutro wszystko będzie jasne. Pójdę już.
- Mam jeszcze jedno pytanie. Skąd wiesz gdzie mieszkam?
-Martha mi powiedziała.
-Rozumiem.
-To cześć.
-Cześć.
Zamknęłam drzwi i poszłam do siebie. Dziwna była ta jego prośba. Po co miałam udawać jego dziewczynę ? To była nietypowa prośba. Być może dzisiejszy świat tak wyglądał. Wszyscy udawali, że się kochają, a miłość to tylko to co widzą inni. Pomyślałam, że mógł poprosić Marthę. Ona bardziej nadawała się do takich rzeczy. Byłam pewna, że lepiej by sobie poradziła, ale ona wybrał mnie.
____________________________________
No i rozdział trzeci mam za sobą. Napisałam go tak jak doradziła mi przyjaciółka. Czasami lubię się kogoś zapytać o zdanie. Szczególnie jak mam dwa pomysły i nie wiem, który wybrać. Tak było tym razem. Miałam dwa pomysły i wybrałam ten. ;D
Do następnego piątku. Mam nadzieję, że tym razem będzie on słoneczny. :)
Pozdrawiam, Żyletka ♥
Oooo Rysiu! O_o kto by pomyślał? Tak po prostu do niej przyszedł i wyskoczył z taką propozycją? Podziwiam Dianę, że zachowała spokój, ja to bym na pewno nie przyjęła takiej propozycji spokojnie :D
OdpowiedzUsuńLeonie na pewno jeszcze przysporzy jej problemów, chociaż muszę przyznać, że mnie zaskoczyła w tym rozdziale, całkiem, calkiem się zachowywała, jak na nią :P Oby tylko rodzice sie nią bardziej zainteresowali, bo coś czuję, że Diana może już nie mieć tyle czasu co wcześniej :D
Pozdrawiam :)
I znowu mamy Rysia. Niewiele, ale zawsze. A od następnego będzie go chyba więcej, co?
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczekać. Pozdrawiam ;**
o risiuu .. przepraszam ze nie komentuje ale mam zlamana reke i pisanie mi zle idzie .. pozdrawiam ;3
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że Rysiek mnie zaskoczył swoją bezpośredniością i w ogóle tą prośbą, a jednocześnie myślę, że to bardzo fajny pomysł na zacieśnienie ich więzi. W zasadzie taka przysługa za przysługę, choć w ostateczności Richard niewiele pomógł dziewczynie w sprawie z siostrą, a teraz jego prośba jest zupełnie innej natury. W sumie nie dziwię się jej, że się zgodziła. W końcu chyba troszeczkę go już zna i polubiła, więc czemu nie poświęcić jednego wieczora na poudawanie dziewczyny takiego faceta. Ja bym brała w ciemno taką propozycję.
OdpowiedzUsuńA wracając do 'kochanej' siostrzyczki, to momentami miałam ochotę po prostu jej coś zrobić, co za rozpieszczony bachor, ale jej tekst: 'Nie mam co robić, tylko oglądać debili na nartach.' mnie niesamowicie rozbawił i w sumie poczułam do niej jakąś nić sympatii. Myślę jednak, że to jej uspokojenie się to taka cisza przed burzą, obawiam się, że ta dziewczyna jeszcze wiele nabroi. Miejmy tylko nadzieję, że nie w znajomości Diany z Richardem.
Czekam na następny piątek i więcej pana Piątka :)
świetny zapraszam do mnie :) http://kochamskoki.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń