piątek, 17 maja 2013

Rozdział 2

Wróciłam z tej cholernej szkoły mojej siostry. Byłam wściekła jak osa. Pomyślałam, że zabije swoja siostrę. Miała szczęście, że matka z ojcem tam nie poszli. Nie wiem czy by to przeżyła. Powinna mi dziękować, a nie strzelać fochy bo ja wybrałam się do jej szkoły. Chodziłam nerwowo po domu. Czekałam tylko aż usłyszę trzaśnięcie drzwi. Postanowiłam dzisiaj przemówić jej do rozumu. Tak nie mogło dłużej być. Chociaż kłótnie z siostrą to nie moje ulubione zajęcie. Ona potrafiła doprowadzić mnie do złego stanu. W takim właśnie byłam w tamtej chwili. Nawet próbowałam czytać książkę, by zapomnieć o tej złości do niej. Doprowadziła do tego, że chcieli wywalić ją z kolejnej szkoły. Ktoś musiał zrobić z nią porządek i wyszło na to, że ja będę tą osobą. Na pewno nie byli to rodzice. Oni po każdej kłótni i tak dalej ją rozpieszczali.
Leo nadal nie wracała. Chociaż dwie godziny temu powinna wrócić. Może bała sie wracać, albo spotkała się ze swoimi znajomymi. O nich też się nasłuchałam. Byli tacy jak ona. Martwiłam się o tą małolatę. Myślała, że wszystko jej wolno. Nie wytrzymałam i po prostu poszłam jej poszukać. Jak nie chciała awantury w domu to będzie miała ją na ulicy. Może kłótnie na ulicy to zły pomysł, ale nie miałam wyjścia.
Nie mogłam jej nigdzie znaleźć. Chodziłam po ulicach, a po mojej siostrze nie było ani śladu. Przyszedł mi do głowy park. Poszłam więc w stronę parku. Byłam tak bardzo wkurzona, że byłabym w stanie zabić kogokolwiek. Zobaczyłam jak moja siostra siedzi na jednej z ławek, a obok niej jej "sympatyczne" koleżanki. Podeszłam do nich bliżej. Jedna z koleżanek mojej siostry zgasiła papierosa. Miały takie miny jakby chciały zabić mnie wzrokiem. Pewnie takiego gościa się nie spodziewały.
-Czego tu chcesz?- zapytała ta, która przed chwilą zgasiła papierosa.
-Do parku sobie przyszłam.
-No, ale nie musisz przed nami stać. - odezwała się moja siostra. Chyba nie wiedziała jak bardzo jestem zdenerwowana.
-Ciekawe co powiesz jak porozmawiam z rodzicami o twojej szkole?
-Jesteś pewna, że chcesz z nią rozmawiać o mojej szkole?- Leo podniosła się z ławki. Stałyśmy twarzą w twarz. W jej niebieskich oczach malowała się nienawiść. Wiatr rozwiał jej blond włosy i przez to wyglądała trochę groźnie.- Jeśli powiesz mi cokolwiek na temat mojej szkoły to pożałujesz.- wzięła swój plecak odeszła.Oczywiście poszłam za nią. Gdy usłyszała, że za nią idę to zatrzymała się i odwróciła w moją stronę. - Odwal się.- warknęła.
-Leo, chcą cię wywalić z kolejnej szkoły.  Muszę o wszystkim powiedzieć rodzicom. - myślałam, że to wszystko będzie takie proste. No, ale szkoda mi było Leonie.
-Pożałujesz tego.
Leo poszła przed siebie, a ja zostałam przed wejściem do parku. Stałam tak i patrzyłam jak odchodzi. Z nią nie dało się normalnie żyć. Miała jakiś problem ze sobą. Nie wiedziałam co mam robić. Byłam na nią wściekła, ale nie chciałam donosić. Sama musiałam do niej dotrzeć, bo rodziców nie chciała słuchać. Byłam przyszłym psychologiem, więc to jakby doskonalenie umiejętności. Moja siostra do łatwych przypadków nie należała.
Wróciłam do domu. Nie pozostało mi przecież nic innego. Myślałam, że ona też była. No, ale okazało się, że nie. Postanowiłam zaczekać na rodziców. Do końca nie wiedziałam co zrobić. Mijały godziny, a nikt nie wracał. Nawet Leo jeszcze nie wróciła. Robiło się coraz później. Najpierw wróciła mama. Była tak zmęczona, że od razu poszła spać. Postanowiłam czekać na ojca. On zawsze wracał najpóźniej. Mało czasu spędzał w domu. Myślał tylko o pracy. Zaczęłam się martwić, bo Leo nie wracała nadal. Pewnie chciała mnie postraszyć, żebym nie powiedziała nic. Na mnie to nie działało. Byłam pewna, że teraz siedzi gdzieś i pija z koleżankami, albo coś w tym stylu. Na pewno nie uczyła się u żadnej z tych swoich przyjaciółek.
Ojciec wrócił godzinę później, ale też był zmęczony. Usiadł przed telewizorem i oglądał jakiś film. Mama potem do niego dołączyła. Cały czas zastanawiałam się, czy im powiedzieć te wszystkie przykre sprawy. Niestety tata sam zapytał.
- A jak tam u Leo w szkole?
-Dobrze. Poprawiła się i ma lepsze oceny.- postanowiłam skłamać. Zapomniałam o tym, co postanowiłam. Miałam przecież przywrócić ją do porządku i powiedzieć rodzicom o tym wszystkim. Nie chciałam być złą siostrą. Chociaż Leo nie zasłużyła na to, bym była dla niej miła.
-To jakaś nowość. A gdzie ona jest?
-Uczy sie z koleżankami. Zasiedziała się trochę, to ja po nią pójdę.
Jak najszybciej wyszłam z domu. Tak by rodzice nie zadawali więcej żadnych pytań. Naopowiadałam im takich głupstw, że nawet szkoda mi się ich zrobiło. Uwierzyli w to wszystko jak jacyś kompletni idioci. W tamtej chwili miałam gorszy problem. Leo nie wróciła do domu, a było tak późno. Martwiłam się o nią. Przecież ludziom w jej wieku wiele głupstw przychodziło do głowy. Może wpakowała się w jakieś kłopoty. Rodzice by mnie zabili, gdy jej coś się stało. Chociaż ja do jej zniknięcia się nie przyczyniłam. Jej coś odwaliło. Problem w tym, że nie mogłam jej znaleźć. Nie znałam adresu do jej koleżanek i w tym był problem. Być może była u którejś z nich. Postanowiłam zajrzeć do parku. Może znów tam była. Było już bardzo późno, a ja włóczyłam się po ulicach i po parku. Tam też jej nie było. Obeszłam prawie cały park. Nie znalazłam tej gówniary. Usiadłam na jednej z ławek, bo nogi już mnie bolały od tego łażenia. Położyłam głowę na oparciu ławki. Patrzyłam na gwieździste niebo.Miałam dość swojej rodzinki.Czułam, że do nich nie pasuje. Rodzice, którzy wierzą  we wszystko i siostra, którą musieli podmienić w szpitalu.
Nagle usłyszałam czyjeś kroki. Trochę się przestraszyłam, bo byłam tu sama w nocy. To trochę niebezpieczne. Różni ludzi włóczyli się po nocy. Chociaż takich osobistości w życiu nie spodziewałabym się w parku, szczególnie w nocy. Obok mnie na ławce usiadł Freitag. Nawet się ucieszyłam, że to on, bo spodziewałam się kłopotów. Tym razem nie zapomniałam kim jest.
-Co ty tu robisz o tej porze?- zapytał.
-Mogłabym zadać to samo pytanie.
-Ja przyszedłem pospacerować,  a ty?
-A ja szukam swojej młodszej siostry. Uciekła z domu.
-Dlaczego uciekła?
-Bo lubi mieć problemy i komuś je stwarzać. Bo jest bezmyślną małolatką, której wszystko wolno. Bo zawsze robi mi na złość.
-Rozumiem. Pomóc ci jej szukać?
-Nie. Teraz pójdę do domu i powiem wszystko rodzicom.
-To oni nie wiedzą, że uciekła?
-Niestety nie. Myślałam, że ją tu znajdę. Niestety nigdy nic mi się nie udaje. Nie potrafię znaleźć własnej siostry.
-Na pewno się znajdzie.
-Nie, bo ona specjalnie nie wróciła do domu. Tylko po to, bym ja miała kłopoty. Dużo na tym skorzysta. Na mnie rodzice będą wściekli, a ona będzie wspaniałą córeczką. Tak było zawsze i niestety tak będzie.
-Może jednak ci pomóc? To nie są żarty.
-Wiem, że nie.
-Opisz mi ją.
- Ma czternaście lat, długie  blond włosy i niebieskie oczy. Po za tym nic charakterystycznego. Ubiera się tak jak zwykła nastolatka. Nosi niebieski plecak.
-Teraz będę mógł spróbować ci pomóc.
-Dziękuję, ja pójdę do domu. Muszę powiadomić rodziców.
Poszłam do domu. Przynajmniej sama nie musiałam jej szukać. Wykorzystała limit mojej cierpliwości. Nakłamałam rodzicom, by nie miała przerąbane. Niestety przez nią ja będę mieć.
Rodzice już spali. Poszłam do pokoju Leo. Może zabrała jakieś rzeczy. Jeśli tak to była możliwość, że nocuje u swojej koleżanki. Wtedy jeszcze uratowałabym sytuację. Powiedziałabym rodzicom, że postanowiła zostać na noc. Weszłam do jej pokoju. Zaświeciłam światło i zobaczyłam, że Leo jednak jest w domu. Spała sobie w najlepsze, a ja biegałam i szukałam jej po nocy. W dodatku wkręciłam w to Richarda. Podeszłam do niej zaczęłam ją budzić. Usiadła na łóżku zaspana.
-Czego chcesz?
-Czego ja chcę?!Czy ty jesteś normalna?! Gdzieś ty była?!
-Gówno cię to obchodzi.
-Zabije cie!- złość we mnie eksplodowała i wtedy doszło do rękoczynów. Wojna z siostrą w środku nocy to trochę zły pomysł. Niestety nie wytrzymałam.
-Co się tu dzieje?!- usłyszałam krzyk taty. Przestałyśmy się bić i obie spojrzałyśmy na niego. Zaraz za nim stała mama. No to teraz miałam problem. Jak niby wytłumaczyć rodzicom bójkę z siostrą w środku nocy? Najlepiej było powiedzieć prawdę. Innego wytłumaczenia nie było.


No i jest rozdział 2. Czarno widziałam to dzisiejsze pisanie rozdziału. Bo wyszło tak, że dzisiaj musiałam napisać jego większą połowę. Na szczęście udało mi się coś napisać. Na razie to opowiadanie wygląda tak, jakby było o Leonie. Wszystko kręci sie wokół niej. Jest tak bo już zaplanowałam trochę przyszłość naszej bohaterki i będzie się zmieniać dzięki jej siostrze. No ale lubię to rodzeństwo ;)
Pozostało już tylko czekać na freitag. ;D To tylko siedem dni, nie dużo ;]
Pozdrawiam, Żyletka ♥

2 komentarze:

  1. Ja tam lubię takie wątki, kłotnie między rodzeństwem, problemy i w ogóle, więc bardzo mi się podobało :) zwłaszcza,że był Richard :D
    Leo to naprawdę trudny przypadek, nie dziwię się Dianie, że ją doprowadza do szału. I ją podziwiam za to, że próbuje jakoś do niej dotrzeć, pomoc jej, nie to co rodzice, którzy zdają się mieć wszystko w dupie i nie widzieć problemów. A przecież są i to duże. Ciekawe jaki będzie finał tej nocnej kłótni. Mam złe przeczucia, że to znowu Diana zbierze największe baty No i ciekawe też jak się rozwinie wątek z Rysiem *_* Doczekać się nie moge! tak więc czekam do freitagu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że rozkręcasz wątek Leo. W końcu jej zachowanie ma spory wpływ na Dianę, więc dobrze mieć jasną sytuację. Zastanawiam się jaką rolę w tym wszystkim odegra Richard.
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń