Obudziły mnie krzyki mamy i bieganie po mieszkaniu. Pomyślałam, że pewnie chodzi o moją siostrę. Chociaż jej głosu ani razu nie usłyszałam. Dziwne to było, więc postanowiłam sprawdzić co się dzieje. Zobaczyłam, że rodzice gdzieś się wybierają. Pakowali walizki i przez to było tyle hałasu. Leo też wyszła ze swojego pokoju. Obie przyglądałyśmy się rodzicom. Dziwnie się zachowywali. Nie przypominałam sobie, żeby mówili o jakimś wyjeździe.
-Jak dobrze, że już nie śpicie. - mama nas wreszcie zauważyła. Ojciec dalej był zajęty pakowaniem.
-Co to wszystko ma znaczyć? Wybieracie się gdzieś? - zapytałam.
-Babcia zachorowała, jest w szpitalu i musimy do niej pojechać.
-Przecież babcia mieszka w Berlinie, to trochę daleko.
-Ona nie ma nikogo oprócz nas.
-Diano, musisz zająć się Leo.- wtrącił się tata. Wcale nie chciałam zajmować się siostrą. Nie była już dzieckiem. Wiedziałam, że ona zrobi wszystko by mnie zdenerwować.
-Nie możecie jej ze sobą zabrać?
-Nie, może wreszcie się ze sobą dogadacie.- mój ojciec i te jego głupie pomysły. Miałam zostać z tą diablicą, bo niby to miało naprawić nasze relacje.
-Ja z nią nie zostanę!- powiedziałam razem z Leo prawie równocześnie.
Rodzice nas nie słuchali. Oni naprawdę myśleli, że my będziemy idealnym rodzeństwem. To niestety nie było do osiągnięcia. Po ich wyjściu każda z nas zamknęła się w swoim pokoju. Nie powiedzieli nawet za ile wracają. W sumie i tak ich nigdy w domu nie było, więc niewiele się zmieniło. Najbardziej bałam się, że moja siostra wymyśli coś głupiego. Tego mogłam być pewna, bo ona zrobiłaby wszystko, aby tylko wyprowadzić mnie z równowagi.
Przez cały dzień siedziała tylko w swoim pokoju. Zastanawiałam się czy jeszcze żyje. No, ale nie sprawdzałam. Było lepiej jak siedziała cichutko w swoim pokoju. Przynajmniej miałam spokój, bo nie musiałam jej słuchać. Przez wyjazd rodziców całkowicie zapomniałam, że od wczoraj jestem udawaną dziewczyną Freitaga. Dziś przecież miałam gdzieś z nim pójść jako jego dziewczyna. No i tu był problem. Musiałam zostawić moją siostrę samą w domu. Przecież ona mogła tak narozrabiać, że rodzice potem by mnie zabili. Doszło do tego, że to ona zaczęła żyć za mnie. Wszystko kręciło się wokół niej. To o niej myślałam całymi dniami, chociaż tego nie chciałam. Ona nigdy się mną nie przejmowała, więc ja nie powinnam martwić się o nią.
Nadszedł wieczór. Byłam już prawie gotowa do wyjścia. Leo oglądała telewizję. Ciągle zastanawiałam się, czy na pewno zostawić ją samą. Ona mogła się zemścić i naprawdę miałabym potem spore problemy.
-Wybierasz się gdzieś? - zapytała. Wiedziałam, że ją to w ogóle nie interesuje. Dla niej mogłabym nie żyć. Jej na niczym nie zależało.
-Tak.
-Czyli mogę robić co tylko zechcę.- powiedziała z tym swoim głupim uśmieszkiem na twarzy.
-Nie, nie możesz robić tego co tylko zechcesz. Masz pójść grzecznie spać, bez żadnych numerów.
-Jeżeli wyjdziesz to tego pożałujesz.
-Słucham ?!- tym razem naprawdę przesadziła. Z nią naprawdę nie dało się żyć. Nie pasowała do naszej rodziny. Musieli ją podmienić w szpitalu. - Ty jesteś jakaś psychiczna !
-No i cię zdenerwowałam. Jak ja to kocham.
Miała szczęście, bo ktoś zadzwonił do drzwi. Byłam już blisko wybuchu złości i zrobienia jej krzywdy. Ona uwielbiała denerwować innych i nie mogła bez tego żyć. Poszłam otworzyć, bo jej oczywiście się nie chciało. To był Richard. Mogłam od razu się domyślić.
-Cześć, możemy już iść?- zapytał.
-Cześć, daj mi jeszcze chwilę.
Zostawiłam go z Leonie. To nie był najlepszy pomysł, ale nie miałam wyjścia. Modliłam się, żeby Leo nie przyniosła mi wstydu. Musiałam się pospieszyć, zanim ona zacznie wygadywać te bzdury co zawsze. Gdy wróciłam do nich to byłam w szoku. Leo rozmawiała z Richardem normalnie. To znaczy tak jak każdy normalny człowiek. Bez mówienia o tym, że marzy o śmierci rodziców czy nawet mojej. To była jakaś nowość. Była inna jak z nim rozmawiała, to nie ta sama Leo. Niestety musieli skończyć tą rozmowę. Byliśmy już trochę spóźnieni. W drodze na imprezę Richard poruszył temat Leo. Nawet z nim musiałam o niej rozmawiać.
-Twoja siostra wcale nie jest taka zła. Nawet była dla mnie miła.
-Nie wiem co się jej stało.
-Czyli jest normalna.
-Czy o śmierci swoich rodziców marzą normalni ludzie?
-Może tak tylko powiedziała, bo była na nich zła.
-Nie rozmawiajmy o niej. Przez nią nie mam własnego życia. Powiedz lepiej jak ma wyglądać nasz udawany związek.
-Nie musimy tak przesadnie okazywać sobie uczucia.
-A mamy w jakiś sposób je sobie okazywać ?!
-Nie denerwuj się. Chyba za ręce to możemy się potrzymać, tak by było to wiarygodne.
-Dobrze, a jak ktoś zapyta jak się zaczął nasz związek. Co wtedy powiemy?
-Że byliśmy przyjaciółmi i stało się tak, że jesteśmy razem.
-Mam nadzieję, że to będzie wiarygodne.
Gdy dotarliśmy to impreza już trwała w najlepsze. Jak wcześniej ustaliliśmy to weszliśmy trzymając się za ręce. Ludzie dziwnie na nas patrzyli. Nie rozumiałam po co ta cała szopka.Zgodziłam się na to w ramach wdzięczności za pomoc w szukaniu Leo. Miałam rację, że przez nią mam same problemy.
Dziwnie się czułam udając jego dziewczynę. Bałam się, że coś pójdzie nie tak i na jaw wyjdzie nasze kłamstwo. Przecież mógł sobie znaleźć prawdziwą dziewczynę jeśli koniecznie musiał ją mieć. Wtedy nie musiałby niczego udawać i ja mogłabym siedzieć w domu. Niestety musiałam znosić spojrzenia innych ludzi. Czy oni musieli tak na mnie patrzeć? Nie lubiłam być w centrum uwagi, wolałam gdy nikt na mnie nie patrzył. Wreszcie usiedliśmy przy jakimś stoliku. To sprawiło, że mniej osób nas zauważało. Po chwili dosiadło się do nas dwóch skoczków. Kojarzyłam ich tylko z wyglądu. Starałam się przypomnieć więcej. Niestety nie miałam pamięci do nazwisk i ludzi. Gdy się skupiłam to jednak sobie przypomniałam. To był Wank i Freund. Byłam z siebie taka dumna.
-No proszę. Nasz Richard ma dziewczynę. Jest ładna i normalna.- Wank i to jego kpiny z biednego Richarda.- Gdyby nie miała praktyk w naszej kadrze, to nigdy byś nie miał dziewczyny.
-Przestań mu dokuczać. - wtrącił się Severin. Przypomniałam sobie nawet imię. Czyli jednak z moją pamięcią nie było aż tak źle. Zrozumiałam po co udawałam jego dziewczynę. Chciał zaimponować kolegom.
- Nie mogę w to uwierzyć.Zapłacił ci za to, że jesteś jego dziewczyną? - Wank nie przestał, dalej sobie żartował z niego. Ciekawe co by powiedział na to, że Freitag wcale nie musiał mi płacić? Zgodziłam sie na to za darmo.
-Nie musiał mi płacić, ja go przecież kocham.- to strasznie głupio zabrzmiało. Miałam wrażenie, że trochę wyszło to na udawane. No, ale przynajmniej zeszli z tego tematu.Ciągle się bałam, że coś pójdzie nie tak. Nie byłam zbyt dobrą aktorką.
Czas leciał szybko. Nawet zapomniałam o Leonie. Gdzieś po północy postanowiłam wracać. Bałam się powrotu do domu. Z Leo nigdy nic nie wiadomo. Może zdążyła już zrobić imprezę w naszym domu, albo coś gorszego przyszło jej do głowy.
Wysiadłam z samochodu Freitaga. Gdy chciałam otworzyć drzwi do domu przypomniałam sobie, że zapomniałam wziąć swoje klucze. Postanowiłam zadzwonić do drzwi, potem jeszcze kilka razy. Niestety Leo nie otwierała. Albo spała, albo robiła to specjalnie. Raczej to drugie do niej pasowało. Stałam tam i dzwoniłam do drzwi jakieś dwadzieścia minut. Naprawdę miałam cierpliwość do tej małej żmii. Pewnie siedziała i śmiała się z naiwnej Diany, która myślała, że otworzy jej drzwi. Przypomniałam sobie, że zostawiłam otwarte okno w pokoju. To było jakieś wyjście. Postanowiłam przez nie wejść. Niech ta wredna małolata nie myśli sobie, że ze mną wygrała. Okno rzeczywiście było otwarte. Już miałam przez nie wchodzić, ale ktoś zaświecił mi latarką prosto w oczy.
-Stać, policja. - usłyszałam gruby męski głos. Leo przesadziła wzywając policję. Nie chcieli słuchać żadnych wyjaśnień tylko zakuli mnie w kajdanki i wyprowadzili jak jakiegoś przestępcę. Potem zawieźli mnie na komisariat i zaczęli przesłuchanie.
- Dlaczego pani chciała się włamać do tamtego domu? - zapytał policjant.
-Ja tam mieszkam. Jak mogłam włamać się do własnego domu? Chyba nie chciałabym okradać własnego domu.
-Ja już wszystko w życiu widziałem, nawet złodzieja w przebraniu zakonnicy.
-Nie jestem złodziejką. - wiedziałam, że moje tłumaczenia są zbędne. Oni i tak myśleli swoje. Dla nich byłam złodziejką, a nie dziewczyną, którą los skarał wredną siostrą. - Wróciłam z imprezy i zapomniałam kluczy. Dzwoniłam do drzwi, ale moja siostra nie chciała mi otworzyć. Przypomniałam sobie, że zostawiłam otwarte okno w pokoju. Postanowiłam wejść przez nie. Przecież nie mogłam spać na dworze.
-Czy są jakieś osoby, które mogą potwierdzić to, że była pani na imprezie?
-Tak.
-To proszę powiedzieć kto?
-Richard Freitag.
-Proszę sobie z nas nie żartować! Albo pani zeznaje, albo sprawa jest jasna i zamykamy panią.
-Nie żartuje. Przysięgam, że to jest prawda. - myślałam, że zaraz się tam rozpłaczę. Byłam wściekła na swoją siostrę. Gdy nagle przyszedł mi do głowy pewien pomysł. - Wzywała was Leonie Engler, tak?
-Nie udzielamy takich informacji.
-No, a ja nazywam się Diana Engler. Jestem jej siostrą. Mieszkam razem z nią i rodzicami. Możecie to sobie sprawdzić gdziekolwiek.
-Ma pani przy sobie jakieś dokumenty, które potwierdzą pani tożsamość?
Miałam naprawdę poważne problemy, bo swoją torebkę wrzuciłam przez okno zanim weszłam do swojego pokoju. Najgorsze było to, że z ich punktu widzenia byłam zwykłą złodziejką. Musiałam mieć dowody, bo słowa były niczym. Nieźle mnie załatwiła moja kochana siostrzyczka. Jeszcze bardziej ją znienawidziłam. Mówiła, że pożałuję swojego wyjścia i się wcale nie myliła.
_____________________________________________
No i udało mi się skończyć rozdział na czas. ;D Już myślałam, że nie dam rady.
W następnym tygodniu może się tak zdarzyć, że dodam w sobotę. Chociaż postaram się, żeby dodać jednak w piątek.
Pozdrawiam, Żyletka ♥
O kurde, no tego się nie spodziewałam! Żeby ta Leo była aż tak popieprzona? masakra -,- jakim trzeba być człowiekiem,żeby zrobić coś takiego? bo okej, żarty żartami, ale ta akcja z policją na pewno do żartów się nie zalicza. I co teraz zrobi Diana? Wygląda to na sytuację bez wyjścia, ale ja cicho mam nadzieję, że może jednak Richard jej jakoś pomoże :D a za to ona jeszcze kiedyś tam poudaje jego dziewczynę ^^
OdpowiedzUsuńczekam niecierpliwie na kolejny :)
Coraz mniej rozumiem Leo. Mam nadzieję, że Rysiu wyciągnie Dianę z kłopotów. Tylko czemu Leo przy nim zachowuje się jak człowiek?
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny ;)
Hej ;*
UsuńNominuję Cię do Liebster Award.
Pytania tu: http://slovenialovestory.blogspot.com/2013/06/liebster-award.html
u mnie nowy rozdział, zapraszam ;)
OdpowiedzUsuń