sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 5

Policjant patrzył na mnie i czekał na dokument potwierdzający moją tożsamość. Musiałam szybko coś wymyślić. Do rodziców nie miałam jak zadzwonić, ale i tak zamierzałam to zrobić. Leo musiała zostać za tu ukarana. Miałam już dosyć tej małolaty. Chciałam mieć normalne życie i żeby ona nie miała na nie wpływu. Gdy tak dłużej pomyślałam, to przyszedł mi do głowy  pewien pomysł. Postanowiłam zadzwonić do Marthy. Przypomniało mi się, że ona miała klucze do mojego domu. Gdybym wcześniej o tym pomyślała, to policja by mnie nie aresztowała. Chociaż teraz też mogła mi pomóc. Pojechałaby do mojego domu i przywiozłaby mi moją torebkę. Tam miałam wszystkie swoje dokumenty. Tylko, że nie miałam przy sobie telefonu. Nie miałam jak zadzwonić. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam telefon na biurku policjanta. Gdyby mi pozwolił zadzwonić do Marthy, to bym jakoś wyszła z tej sytuacji.
-Czy mogłabym zadzwonić do przyjaciółki?- zapytałam niepewnym głosem. Policjant spojrzał na mnie i chwilę pomyślał.
-No, dobrze.
Policjant przysunął telefon do mnie. Cieszyłam się, że to mi się udało. Tak jakby takie małe światełko w tunelu. Teraz tylko Martha musiała odebrać. Mało kiedy odbierała telefon, bo zawsze gdzieś go położyła i zapominała o nim. Liczyłam na to, że odbierze, bo była moją jedyną nadzieją na powrót do domu. Po trzech sygnałach odebrała.
-Słucham. - w tle słuchać było jakąś muzykę i czyjeś śmiechy. Pewnie była poza domem.
-Musisz mi pomóc. Przez Leo aresztowała mnie policja.
-A jak ja mam ci pomóc?
-Pojedziesz do mojego domu, bo przecież masz klucze. Weźmiesz z mojego pokoju moją torebkę i mi ją przywieziesz, bo w niej mam wszystkie swoje dokumenty.
-Ja teraz nie mogę, ale spokojnie ktoś inny cię stamtąd wyciągnie. Poczekaj jakieś dwadzieścia minut.
Martha rozłączyła się zanim zdążyłam jej cokolwiek powiedzieć. Chciałam już wrócić do domu. Liczyłam na to, że te dwadzieścia minut szybko upłynie. No, ale się myliłam. Czas leciał tu bardzo wolno. Miałam wrażenie, że siedziałam tam całą wieczność. Prawie już przysypiałam, gdy nagle ktoś wszedł. Spojrzałam zaspana w stronę wejścia. Zobaczyłam, że to Richard. Trzymał w ręku moją torebkę i uśmiechał się.Potem podszedł do mnie.
-Jak ty się tu znalazłaś?- zapytał.
-To moja siostra wezwała na mnie policję.- było mi wstyd za Leo.
-Pan tu w jakiej sprawie?- zapytał policjant.
-Ja przyszedłem wyciągnąć tą panią stąd.
Mogłam wreszcie udowodnić policjantowi, że nazywam się Diana Engler. To pozwoliło mi opuścić komisariat. Wiedziałam już, że zemszczę się na Leo za to , co mi zrobiła. To na pewno nie ujdzie jej na sucho.
Richard odwiózł mnie do domu. Byłam mu bardzo wdzięczna. To on okazał się moim wybawcą. Dobrze, że chciał mi pomóc, bo inaczej byłoby źle. Przyjechaliśmy pod mój dom i już miałam wysiadać, ale on mnie zagadał.
-Mam nadzieję, że już nie będziesz problemów z wejściem do domu.
-Teraz już mam klucze.Dziękuję, że mnie stamtąd wyciągnąłeś.
-Nie ma za co. Przecież jesteś moją udawaną dziewczyną, więc nie możesz siedzieć w więzieniu.
Weszłam do domu. Leonie już spała. Postanowiłam poczekać do rana ze zrobieniem jej awantury. Sama też byłam zmęczona  i marzyłam tylko o łóżku. Dzisiaj już na nic nie miałam siły.
Rano obudziła mnie głośna muzyka. Leo już naprawdę przesadziła. Wstałam i poszłam do jej pokoju. Gdy weszłam to ona leżała na łóżku. W pokoju był straszny bałagan i śmierdziało papierosami. Natychmiast wyciszyłam tą muzykę. Wtedy Leo raczyła na mnie spojrzeć. Uśmiechnęła się szyderczo.
-Dobrze bawiłaś się na komisariacie? - zapytała i głośno się zaśmiała. Myślałam, że nie zdołam nad sobą zapanować i ją uderzę.
-I to cię bawi, tak?
-Mówiłam, że pożałujesz jak wyjdziesz. Zawsze dotrzymuję słowa.
- Z tobą jest coś nie tak! Powiem o tym wszystkim rodzicom.
-Ja byłam pierwsza i na ciebie powiedziałam im parę słów. Miałaś mnie pilnować, a nie włóczyć się po nocy.
-Jesteś okropna.
Wyszłam z jej pokoju, a ona dalej włączyła tą muzykę. Postanowiłam dać sobie spokój. Ona i tak robiła co chciała. Znów zepsuła mi humor. Musiałam się jakoś od niej uwolnić. Powinnam zacząć żyć swoim życiem, a najlepiej wyprowadzić się z domu. Wtedy nie miałaby na kim się wyżywać. Może by się zmieniła, albo znalazła inną ofiarę.
Połowę dnia przesiedziałyśmy w oddzielnych pokojach. Nie chciałam jej widzieć, po tej akcji z policją. Znienawidziłam ją jeszcze bardziej. Nagle usłyszałam, że ktoś wszedł do domu. Wyszłam więc z pokoju i zobaczyłam, że to mama. Przyjechała, bo pewnie martwiła się o Leonie. Myślała, że ja robię jej straszną krzywdę. Tak naprawdę to moja siostra była inna od reszty społeczeństwa.. Bawiło ją to, gdy ktoś przez nią miał kłopoty. Leo też wyszła ze swojego pokoju.
-Czy wy nie potraficie się dogadać? - zapytała mama.- Diana, myślałam, że jesteś odpowiedzialna.
-To Leo wzywa na mnie policję.
-To  dlaczego zostawiłaś ją samą w domu? Miałaś przecież jej pilnować.
-Ona nie jest dzieckiem. Ja też mam prawo gdzieś wyjść.
Wróciłam do swojego pokoju. Spakowałam swoje rzeczy i postanowiłam, że wyprowadzę się z tego domu. Postanowiłam pomieszkać trochę u Marthy. Miałam dość Leo, która rządziła w tym domu. Przynajmniej będę mieć spokój i wreszcie zajmę się swoim życiem.

________________________________
Niestety wyszło tak, że jednak dzisiaj dodaję. W następnym tygodniu już będzie  normalnie, czyli w piątek.
Jeżeli ktoś z was czyta też mojego bloga z wierszami to podaję informację, że jutro dodam nowy post. Tam już spory czas nic nie dodawałam :)
Pozdrawiam, Żyletka ♥

4 komentarze:

  1. Ja wiedziałam, że Richard jej pomoże, wiedziałam to i czułam :D tylko takie krótkie było to ich spotkanie, że czuję niedosyt i następnym razem poproszę o coś dłuzszego :D
    Leo jest naprawdę okropna, nie dziwię się Dianie i tak długo wytrzymała. Tym bardziej, że jej rodzice też są jacyś nieteges - ciągle stają w obronie Leonie, jakby nie widzieli co się naprawdę dzieje. Mam nadzieję, że wyprowadzenie się Diany uświadomi im prawdę i przejrzą na oczy.
    Tak więc czekam na kolejny! czekam na Richarda :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. troche nudny , ale jest ok. lepiej juz nie pisz o leo .. bo tez mam taka siostre ale ja se z nia umie poradzic .. no i dlatego mnie to troche wkurza ta leo bo mi sis przypomina .,. wiec jakbys mogla . Rada dla Diany wpierdol taki zyby sie nie ruszyła .. pozdroo ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od następnego rozdziału już planuję rozwinięcie innego wątka i tym razem bez wkurzającej Leo ;) Także spokojnie ;D

      Usuń
  3. Richard wyrasta na rycerza na białym koniu, co rusz musi ratować biedną Dianę przed tym potworkiem w postaci jej siostry, ale w zasadzie do twarzy mu w takiej roli. W zasadzie tak myślałam, że to właśnie on jednak ruszy jej na pomoc, a nie Martha. Myślę, ze dziewczyna mogła to zrobić wręcz celowo, może wie co się święci między tą dwójką i próbuje im pomóc. Tak czy inaczej, Diana znów wisi Ryśkowi przysługę.
    Przyznam też, że ta miła i normalna Leo przy rozmowie z Richim nieco mnie zmyliła i jakoś tak naiwnie wierzyłam, że ta policja jednak nie okaże się jej sprawką, że to może jakiś 'uczynny' sąsiad, albo coś. Nie wyobrażam sobie nawet, jakim głupiutkim i zepsutym trzeba być, żeby zrobić coś takiego. I to tylko dlatego, że Diana poszła na imprezę, a nie siedziała z nią w domu. No sorry, ale ona ma swoje życie, a Leo nie ma 3 lat. Dlatego w pełni popieram jej decyzję o wyprowadzce, w zasadzie powinna zrobić to już dawno, bo prawdę mówiąc, jeszcze gorsi od Leo są rodzice dziewczyn. Robienie Dianie wyrzutów, że nie niańczyła nastoletniej siostry, że wyszła na imprezę, naskakiwanie na nią, ze się nie mogę dogadać? Może najpierw niech sami się spróbują dogadać z tym małym potworkiem, a później będą oceniać Dianę! Niech utemperują tę dziewuchę, a nie liczą, że Diana odwali za nich robotę, bo to naprawdę nie jej działka. Ona powinna jak najszybciej odciąć się od tych ludzi i żyć własnym życiem, niech spróbują docenić jak skarb tracą przez własną głupotę, bo z całym szacunkiem, ale ich zachowania inaczej nazwać nie można.
    Wkurzyli mnie znacznie bardziej niż sama Leo.
    No i więcej Richarda poproszę, szczególnie teraz kiedy oficjalnie Diana uchodzi za jego dziewczynę i będzie miała nieco więcej czasu na pielęgnowanie nowych znajomości.
    Dodam jeszcze, że mi się żal zrobiło Freitaga, jak mu Wank dokuczał odnośnie tej dziewczyny. Nie dziwne, że poprosił Dianę o pomoc, skoro tak mu wszyscy dogryzali, że nikogo nie ma.
    Czekam na piątek.

    OdpowiedzUsuń